Tu jestem

Dodano 14 lutego 2016, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Troche czasu minelo. Ciezko tak usiąść po paru miesiącach i zaczac pisac. Tyle rzeczy sie dzieje a nawet nie wiem co bym chciala zapamietać. Tak troche traktuje ten blog, jak notes na wspomnienia. Ile to juz lat, 8? Kurde, kiedy zaczynałam pewnie nie zdawałam sobie sprawy ze tak dlugo to pociągnę. Zycie potrafi zaskakiwać. Prawda jest taka, ze zyje jakby w ciągłym stanie zaskoczenia. Dorosłość mnie zaskakuje codziennie. Prawdą jest stwierdzenie ze nikt nie przygotuje cie kompletnie do zycia, ale czy to takie złe? Pewnie, dorosłość meczy, uczy pokory, odpowiedzialności, potrafi psychicznie wykończyć, nie potrafie zliczyc ile razy plakalam z bezsilności czy wyłączałam telefon i siedzialam sama u kawiarni bo nie mialam juz cierpliwości na nic. Zawsze wiedzialam ze zycie jest ciężkie ale dopiero pracując, stając sie osoba odpowiedzialna za sobie i innych zrozumiałam ze to „ciezko” ktore zawsze uważałam za wazne nie mialo za bardzo znaczenia. Ciezko jest wtedy gdy rozchorujesz sie po imieninach znajomego i z 39 stopniowa gorączka musisz isc do pracy bo nikt za ciebie nic nie zrobi, ciezko jest kiedy musisz byc na zebraniu za 10 min a samochod staje na srodku drogi i pan z ubezpieczali mowi ze bedzie najwcześniej za godzine, ciezko jest kiedy siedzisz w poczekalni w szpitalu czekasz az wyjdzie lekarz i masz nadzieje ze bedzie dobrze bo nie mozesz sie załamać bo to ty trzymasz wszystkich w kupie, ciezko jest pracowac caly tydzien i uczyc sie w weekendy, po trzech miesiącach marzysz o jednym dniu wolnym zeby sie chociaz wyspać. Czasem mam na glowie tyle rzeczy ze w domu czuje sie jak w hotelu. Nikt nigdy mi nie powiedzial ze chcac kształcic sie po szkole średniej ale pracując bo lata doświadczenia zawsze sie liczą, nie bede miala czpasy umyc wlosów przez tydzien. Zycie uczy cie tylu sztuczek jak oszukać czas, większości rzeczy ktore sie kombinuje nie znajdziesz w internecie. Moja przyjaciolka caly czas powtarza ze widziaŁa jak żyją jej rodzice, ogolnie dorośli i wydawalo jej sie ze jest przygotowana ale dopiero teraz rozumie jak bardzo sie myliła. Kiedys dawno temu lubilam obserwować moja mame jak latwo przychodzi jej interakcja z obcymi. Potrafiłam rozmawiac z ludzmi ktorych widziala pierwszy raz na oczy jak ze starymi znajomymi. Podziwiałam ja. Mając prawie 21 lat nauczylam sie dopasowywać do takich sytuacji. pracuje z ludzmi, poznaje ich dziennie dziesiątki. Z niektórymi spędzam pare minut a z innymi nawet pare godzin. Mając setki spraw ktore musisz omówić z klientem nie masz czasu zeby czuc skrępowanie z powodu ze jest ta osoba obca. Uczysz sie żartować, gdzie sa granice co mozna powiedziec. Jak bardzo osobiste aspekty mozna poruszyć. Jak zachowywać sie kiedy ktos jest naprawde nieprzyjemny. Pare tygodni temu mialam klientkę ktora naprawde sprawiła ze mialam ochote zamknąć sie w szafie i zostac tam przez pare dni. Albo odrąbać jej glowe. Nie moglam zrobic ani tego ani tego. trzeba nauczyć sie zamykac niektóre emocje i nie myslec o pewnych sprawach. Jak na przykład o tym ze pare miesiącu temu poświęciłam związek na rzecz budowania kariery. Czasem jak mam niedziele wolna to tak mysle i moze jednak nie powinnam odrzucać drugiej osoby tylko dlatego ze chce skupić sie na pracy i nauce ale potem pprzychodzi poniedzialek i zapominam o tym kompletnie, odsuwam te uczucia az do następnej niedzieli ktora moze byc za trzy tygodnir albo trzy miesiace i znowu sobie pomysle moze warto postawic jeszcze na zwiazek, moze to nie bedzie za duzo i potem znowu przychodzi poniedzialek. Skoro nie mam czasu nawet na zapamiętanie takiego pomysłu to jak mam miec czas zeby zbudować zdrowy zwiazek. Z jednej strony dorosłość spadła na mnie jak tona kamieni ktory co probuje sie wygrzebać to zaczynaja sie znowu osypywac ale z drugiej strony… Nic nie zastąpi tego uczucia niezaleznosci, wolności, swobody. Nic nie zastąpi uczucia zarabiania własnych pieniedzy, tej wystarczalności. Odpowiedzialności za siebie. Nie musze sie nikomu z niczego tlumaczyc, nikogo o nic prosić. Kiedy jestem zestresowana wsiadam w samochod, puszczam głośno muzykę i jade na wycieczkę po obrzeżach miasta albo ide do kolezanki z butelka wina i kiepskim filmem zeby ukoić nerwy. Dorosłość daje tak bardzo w kość ale tez daje tak wiele mozliwosci. kiedy jest sie jeszcze w szkole nie sposob zrozumiec jak powinno wygladac nasze zycie w przyszlosci. Ja dopiero niedawno odkrylam co zamierzam robic, jak zamierzam ciagnac to wszystko. Po tylu latach zastanawiania sie wystarczył mi rok prawdziwej lekcji zycia i w koncu zrozumiałam. Trafiłam tu gdzi jestem i moge liczyc tylko na siebie, bo prawda jest taka ze nie wazne ile osob cie kocha i ile osob cie wspiera, decyzja zawsze na koniec należy do ciebie i zeby zyc w zgodzie ze soba musisz sama decydować o wszystkim. samowystarczalnosc i asertywnosc to dwa główne aspekty zycia. Rodzina i przyjaciele sa niezbędni zeby trzymac sie w garsci ale oni za ciebie nie przeżyją twojego zycie dlatego nie wolno pozwolić zeby ktos podejmował za ciebie decyzje.

 

Dodano 20 lipca 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Ogladalam dzisiaj bardzo inspirujący materiał. O odnajdywaniu siebie, o akceptacji, o szukaniu odpowiedzi na pytania ktore dręczą nas cale zycie. Przeszłam przez wiele faz przez to dwadziescia lat. Przetrwałam utratę rodzica, depresje członka rodziny, własna depresje, inne problemy natury psychicznej ktore wraz z dorastaniem wychodziły u mnie na wierzch, przetrwałam utratę przyjaciól, utratę milosci, toksyczny zwiazek, kłopoty z akceptacja siebie, wszystko rozczarowania po drodze, wszystki górki i wyboje, male zranienia i duze, bolące rany ktore pozostawiły paskudne blizny we mnie. Zycie jest ogolnie ciężkie. Mam znajomych ktorzy maja po 15 lat i mam znajomych co maja po 45 lat. Widze jak kazdy zmaga sie z problemami, widze jak kazdy w pewnien sposob cierpi. Nie ma idealnej recepty na to jak ułożyć sobie zycie zeby bylo zawsze kolorowo. Obracam sie wsród ludzi ktorzy liczą kazdy grosz i wsród ludzi ktorzy śpią na pieniadzach. Znam ludzi dobrych, z czystym, pięknym sercem i ludzi paskudnych o duszach czarnych jak smierc. Nie ma nikogo, kto powie ci ze przez kazdy dzien w swoim zyciu byl szczesliwy. Kazda sekunda jego istnienia byla beztroska i jasna. Nie ma pojedynczego człowieka, ktory z bezsilności choc raz by nie płakał. Nie popełnił błędu z desperacji. Nie ma osoby ktora by czegos nie żałowała. Cale to glupie „zyje tak aby niczego nie zalowac” „nigdy niczego nie zaluje” „zycie jest za krotkie zeby zalowac czegokolwiek” jest stekiem bzdur. Kazdy ma w sobie cos czego zaluje. Moze zagrzebał to głęboko bo boi sie tego palacego uczucia, moze ukrywa to przed światem ale codziennie w nocy płacze bo ma przed oczami swój błąd. Prawda jest prosta, kazdy czegos zaluje. Nikt nie ma idealnego zycia. Każdemu Bog daje swojego rodzaju bagaż do dźwigania. Jesli nie wierzysz w Boga, moze u ciebie byc to trud zycia zesłany przez los. Co wolisz. W pewnym momencie swojego zycia, zaczelam odpuszczać. Zaczelam szukac i łapac chwile kiedy jestem szczesliwa. Zaczelam szukac radości w malych rzeczach. Zaczelam godzić sie z tym ze czasem trzeba popłakać, czasem trzeba isc pod górkę albo z kamieniami w butach. Czasem niebo pluje nam w twarz i rzuca na kolana ale najwazniejsze jest zeby podnieść sie, spojrzeć na gwiazdy, księżyc, słońcE, chmury, i powiedziec „kurde, nawet kiedy dajesz mi w kość jestes piekne”. Takie wlasnie jest zycie. Nawet kiedy mamy swoje najczarniejsze chwile, najbardziej rozczarowywujace momenty ono dalej jest wspaniałym darem i jest cudowne. Musimy pamietac ze zycie mamy tylko jedno. wiem ze wiele osob ma mysli samobójcze. Sama spotkalam sie z takimi osobami w moim zyciu. Zycie to taki dar, największy jaki mozemy dostac. Po co je kończyć? I tak umrzemy kiedys, dlaczego umierac wczesniej kiedy swiat jest taki piekny? Wiem ze ciezko czasem zrozumie, zaakceptować wartość zycia. Wiem bo sama wiele razy w przeszłości wątpiłam w jego sens. Ja przetrwałam. Nie jestem jeszcze wystarczajaco silna zeby sama sie z nim zmagac, moze osoby jak ja nigdy nie beda w stanie same radzić sobie ze wszystkim. Ale daje rade, staram sie jak moge. Zrobilam sobie rok przerwy w nauce. Chcialam troche popracować. Mija mi juz trzeci miesiac w nowej pracy. Radzę sobie. Nie zamierzam przestawać walczyć o te male chwile szczescia w zyciu. Wiem ze czeka mnie jeszcze wiele łez i wiele razy jeszcze moja uśpiona teraz depresja bedzie chciala wbic swoje pazury znowu w moje zycie. Robi to czesto. Jednak nie mozna sie poddać! Nie mozna! Hej, ja jeszcze szuka siebie, odkrywam kim jestem. Jestem zdezorientowana, czasem zagubiona, troche sie boje, kurde nie troche, jestem przerażona ale mysle ze bedzie warto. Na koncu bedzie warto.

 

zj

Dodano 10 maja 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Czasami jesteśmy sami. Nie ma dookoła nas osób, które możemy zapytać o rade, podzielić się myślami, zwyczajnie porozmawiać. Czasami ludzie mówią „zadzownie poźniej” i nie dzwonią przez następne pare dni. Myślałam, że kiedy wchodzi się w dorosłe życie, kończy szkołe, zaczyna żyć po swojemy to wszystko staje się jakieś bardziej wyraźne, prostsze. Nawet nie spodziewałam się jak bardzo mogę się mylić. Dorastanie nie jest fajne bo wyrastasz z ludzi których się trzymałeś przez lata. Urywają się stare kontakty i jeśli w pore nie znajdziesz nowych towarzyszy to zostajesz sam. Nie wiem, może to taki okres w którym się rozchodzimy. Może kiedy troche opadnie kurz ostatnich miesięcy znowu pojawimy się na swoim horyzoncie. Czasem dostaje smsa i boje się go przeczytać bo póki coś nie jest sformalizowane to dalej widze nadzieje. Jeśli nie powiesz mi prosto w oczy że już nic nie znacze a nasza przyjaźń to przeszłość to nie zrozumiem aluzji. Będę robić sobie nadzieje, jedyne czego mogę się trzymać. Jestem głupia że cały czas wierze w niektóre osoby. Daj mi jeden dobry dzień a zapomne ostatnie pół roku. Jestem tania jeśli chodzi mi na kimś zależy. Problem polega na tym, że nie potrafie przywiązać się, zaufać nowym osobom. Trzymam się tych samych ludzi od lat, mimo że oni już dawno mają swoje życie i sprawy w których ja nie mam za bardzo swojego miejsca.

 

Boje sie

Dodano 11 marca 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Czasami marze o innym zyciu. Siedze przy oknie i patrze na niebo, naliczyłam juz chyba z 4 samoloty migające w ciemnej, nocnej otchłani. Czasem chciala bym tak latac gdzie mam ochote, podróżować daleko miedzy kontynentami. Czasami mam ochote na przygody. Na spakowanie plecaka, wypłacenie oszczędności z banku i ruszenie w wyprawę. Zwłaszcza kiedy widze samoloty sunące po niebie. Zdaje sobie wtedy sprawe ze ludzie ktorzy tam siedzą, musza miec znacznie ciekawsze zycie niz ja. Maja chociaz cel bo najwidoczniej gdzies zmierzają. Gdzies musza dotrzec. Ktos ich żegnał na lotnisku albo ktos na nich czeka na drugim koncu. Patrzą teraz na rozświetlone miasta, ciekawe czy myślą o nas, tych na dole tak ja my myślimy o nich. Czesto zdarza mi sie z przyjaciolmi zastanawiać gdzie oni moga wlasnie zmierzać kiedy widzimy samolot. Zgadujemy czy wracają do rodziny z służbowej wyprawy, czy wybierają sie na wakacje, czy lecą na spotkanie z ukochana osobą. Czasem chciala bym byc na ich miejscu. Zmierzać gdzies. Miec cel, zaczerpnąć przygody. Raz jedyny kiedy leciałam gdzies samolotem mialam moze z 10 lat i wydaje sie byc to teraz tylko zamglonym wspomnieniem, jak by nigdy sie nie zdarzyło. Czuje czasem smutek, czuje ze duzo mnie omija w zyciu. Chce duzo ale sie boje. Boje sie zgubić w obcym miescie ale chce sie zgubić. Boje sie upaść ale jednocześnie chce poczuc satysfakcję po podniesieniu sie. Chce wyjechac ale nie chce zostawic rodziny, zwłaszcza teraz. Chce ufać ze wszystko jest dobrze ale boje sie ze jak przyzywczaje sie do tej mysli to zbyt szybko zycie mnie rozczaruje. Udaje ze jest inaczej ale cholernie boje sie zycia. Boje sie jutra, boje sie przyszlosci. Boje sie zawieść wszystkich, zawieść siebie. Boje sie ze nie wystarczam. Ze nie zasługuje na nic. Boje sie ze nie jestem wartościowa. Boje sie ze nie mam celu, ze miotam sie w zyciu jak zagubiony szczeniak. Boje sie ze wszystkie zle mysli jakie mnie czasem nawiedzają, sa prawdziwe. Boje sie ze nie bede mogla cale zycie wmawiać sobie ze jestem wystarczająca. Boje sie tez ze w to uwierzę a potem sie zawiodę. Boje sie zawieść, boje sie rozczarować światem. Boje sie ze moje marzenia w rzeczywistosci nie beda wyglądały tak jak w mojej glowie. Ze ktos taki jak ja, zbyt duzo ma nadzieji ze zycie jest dobre. Ze mozna byc szczęśliwym nawet jesli sie boi.

 

Nie bądź teraz

Dodano 3 marca 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Czasami siedzę na drugim końcu pokoju patrząc na ciebie i wyobrażam sobie jak by wyglądało nasze życie. Mieszkali byśmy w domu z ogrodem, mogli byśmy nawet mieszkać w moim aktualnym domu bo mam ładny ogród. W letnie, sobotnie popołudnia zapraszali byśmy znajomych. Ty smażył byś jedzenie na grillu a ja rozlewała bym lemoniadę do szklanek. W zimowe wieczory siadali byśmy przy rozpalonym kominku i rozmawiali o życiu. Właściwie to chciałabym żebyśmy mieszkali w moim rodzinnym domu i siadali przy tym kominku przy którym jak byłam mała spędzałam grudniowe wieczory z dziadkiem który opowiadał mi o świecie i swoich mniej lub bardziej prawdziwych przygodach. Przynosił byś mi gorącą herbatę i wsłuchiwali byśmy się w odgłos palącego się drewna. Chodzili byśmy na długie spacery i zachwycali się przyrodą a kiedy zaczęłoby zmierzchać rozkoszowali byśmy się zachodem słońca. Rankiem siadali byśmy w kuchni wypełnionej zapachem świeżej kawy. Czasem w letnie noce kiedy niebo świeciło by się gwiazdami brał byś mnie w ramiona i tańczyli byśmy boso na trawie w rytm naszych serc. Otwierali byśmy okna w deszczowe dni aby wnętrze domu przesiąkło zapachem wilgotnej, letniej pogody. Lubił byś siedzieć ze mną w ciszy i patrzeć na świat za oknem i jak wiatr buja drzewami. Zabierał byś mnie na wycieczki rowerowe i organizował pikniki na łonie natury. Każdy wie jak uwielbiam takie pikniki. Niemal widzę cię wchodzisz do łazienki kiedy robię makijaż i mówisz że nie muszę się wcale malować bo jestem piękna bez tego. Czuję jak całujesz mnie w czubek głowy przed wyjściem z domu i słyszę jak mówisz że już za mną tęsknisz. Nawet nie wiem czemu wyobraźnia podsuwa mi takie obrazy. Nie wiem czemu są one tak wyraźne i niemal realne. Widzę cie i nie wiem co czuje. Nie wiem nawet czy chciała bym mieć to życie z tobą. Nie wiem nawet czy powinnam ci ufać. Nie wiem czy ty powinieneś ufać mi. Nie potrafię wyjaśnić jak się czuje. Nie mogę przestać się uśmiechać kiedy cię widzę chociaż tak bardzo nie chce się uśmiechać. Kiedy kładziesz rękę na moim ramieniu mam wrażenie jak byś wysysał ze mnie wszystkie niepewności i zapominam dlaczego świat jest czasem smutny. Nawet cię nie lubię. Nawet nie chce cie lubić bo za dobrze cie znam. Mam wrażenie jak byś już kiedyś był mój i jak by to nie powinno się powtórzyć ale nie mam pojęcia dlaczego. Nie mam teraz na to czasu, nie mam czasu na ciebie. Nie mam miejsca w życiu dla ciebie ale wszystko co robisz jest takie dezorientujące. Siedzisz sobie tak po prostu i patrzysz na mnie jak byś chciał coś powiedzieć ale nie wiedział co. Albo myślał o czymś czego nie chcesz wypowiedzieć na głos. Czuje twoje ciepło przy swoim boku nawet jeśli stoisz parę kroków ode mnie, uwierz mi, potrafię rozpoznać twoje ciepło. Czuje się jak bym była obłąkana albo już kompletnie wariowała. Cały czas czuje twoje ręce na sobie i nie potrafię uspokoić swojego serca. Nie chce słyszeć jak wypowiadasz moje imię, nie chce widzieć tego w twoich oczach. Nie chce ciebie, tak bardzo cie nie chce że zaczynam w to wierzyć.

 

jestem leniwa

Dodano 3 marca 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Mam tyle rzeczy do zrobienia a jedyne co jestem teraz w stanie robić jest leżenie i myślenie o tym wszystkim co muszę zrobić. 

 

Nie moge

Dodano 19 stycznia 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Mam bardzo zly dzien. Okropny. Chce zasnac i obudzic sie juz po wszystkim, kiedy w koncu cos mi sie uda. Ciekawe co jeszcze sie dzisiaj zdarzy, o ile gorszy moze byc ten dzien…

 

Bedzie

Dodano 15 stycznia 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Czuje sie dobrze. Prosze, nie chce znowu wszystkiego schrzanic!

 

Po prostu usiadłam

Dodano 13 stycznia 2015, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

Ile pieknych slow mozna uzyc aby opisac swiat. Kiedy jedziesz wczesnie rano na zajecia a poranne slonce, ktore dopiero wylania sie zza horyzontu, razi cie po oczach. Kiedy wracasz pozno do domu i zdajesz sobie sprawe ze noc wcale nie jest taka czarna i straszna jak zawsze ci sie wydawalo. Kiedy w trakcie spaceru zaczynaja spadac pierwsze platki sniegu a ty nagle przystajesz i nie mozesz przestac sie smiac. Kiedy lezysz na cieplej, lipcowej trawie i widzisz na niebie przecienajace sie trasy samolotow. Kiedy chcesz plakac bo nic sie nie uklada ale nie mozesz, bo zycie samo w sobie jest piekne. Ile wspanialych rzeczy dzieje sie kazdego dnia. Ile dobrego robimy a ile jeszcze mozemy zrobic. Nawet kiedy rezygnujemy z czegos czego pragniemy na rzecz wiekszego dobra, to jest piekne. Przychodza takie momenty kiedy czujesz wszystkie cuda swiata. Kiedy nie jest dobrze ale jakims cudem jest dobrze. Kiedy czujesz cieplo ukochanej osoby chociaz nie ma jej przy tobie. Kiedy widzisz tecze chociaz nie padalo od paru dni. Mam teraz takie czyste serce. Naprawde, czuje tylko swiatlo ktore rozjasnia mnie od srodka. Nawet kiedy zaczynam miec dziwne, smutne chwile, nie potrafie utrzymac ich dlugo. Mam takie male nadzieje, ze moze w koncu pogodze sie ze wszystkim co sie stalo. Wiem, ze nie bede w stanie nigdy tego zapomniec ale i tak mam gdzies takie malo iskierki, ktore mrugaja do mnie swoim swiatlem i daja nadzieje ze kiedys przestane. Przestane o tym myslec. Czasami bardzo chcemy zeby pewne rzeczy nie wydarzyly sie w naszym zyciu. Albo zebysmy chociaz nie rozumieli. Pamietam czas kiedy jeszcze nie rozumialam. Wszystko co sie dzialo, dzialo sie w jakiejs swojej ustalonej z gory kolejnosci. Najpierw niewiedza, potem wyparcie, niezrozumienie, zagubienie, gniew, smutek, udawanie ze wszystko jest w porzadku, rozpacz, w koncu zrozumienie i tak znalazlam sie tutaj. Zajelo mi to jakies 8-9 lat. Nie wiem na jakim etapie jestem. Chyba jestem po prostu juz zmeczona tym wszystkim i chciala bym zeby nigdy sie nie zdarzylo. Bylam obojetna przez bardzo dlugi czas ale to nie dziala. Potem boli jeszcze bardziej. Kiedy udaje ze nic mnie nie rusza, przychodzi w koncu czas gdy moje serce pęka. I wszystkie uczucia wylewaja sie w jednym momencie. A to tak strasznie boli ze wole zeby caly czas bolalo mnie po trochu a nie raz na jakis czas być rozbijaną na kawalki. Wiem ze ani jedno ani drugie nie jest dobre ale co moge zrobic. Zadne wsparcie, pomoc, zdarzenia tego nie zmienia. Bylam juz tam. Dostalam wszystko co moglam. Reszta zalezy ode mnie. Jestem w dobrym miejscu, a to ze boli jest normalne. Nigdy nie przestanie bolec. Moze czasem nie potrafie sie odnalezc, nie lubie ludzi tak bardzo jak powinnam. Moze jestem troche samolubna i nieufna. Ale chociaz jestem w pewnym sensie szczesliwa. Chociaz czasami. Mam wspaniala rodzine, kota i psa. Mam paru bliskich przyjaciol, to i tak duzo jak dla mnie bo nie lubie dopuszczac do siebie ludzi. Nie wiem jakim cudem udalo im sie dotrzec tak blisko i tak bardzo zadomowic w moim sercu. Hej, mam samochod. Moze to nie jest cos wielkiego, ale mam 20 lat, caly czas sie ucze, nie pracuje. Dla mnie to duze osiagniecie, dostac samochod. Nawet jesli nie jest nowy czy „bajerancki” to i tak, to jest duza sprawa. Mam swoje pasje, swoje male momenty dzieki ktorym czuje sie szczesliwa. I moze nie mam zbyt duzego poczucia wlasnej wartosci i nie jestem do końca rozgarnieta to lubie siebie. Nie chciala bym innego zycia.

 

bezczucie

Dodano 29 grudnia 2014, w Bez kategorii, przez SheSeeYou

jestem gotowa zostać zranioną tylko po to żeby coś poczuć.

 

  • RSS